Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beaded balls. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beaded balls. Pokaż wszystkie posty

3 sierpnia 2014

Po urlopie

 na początek bransoletka, która odleżała swoje z braku końcówek. Powstała jako uzupełnienie do kolczyków z poprzedniego posta.

 










Chciałam też pokazać wreszcie kolejną ofiarę braku końcówek. Tym razem na szyję. Schematy wyszukane w czeluściach internetu, niestety nie skopiowałam źródła.











Natrafiłam też na jedyny zrozumiała dla mnie tutorial (klik) oplatania kulki szydełkiem autorstwa Joanny Niewieczerzał, której dzieła podziwiam regularnie i WRESZCIE! się udało! Jeszcze trochę krzywo na spodzie, ale góra już ładna. W każdym razie załapałam o co chodzi.














Biały komplet z rivoli zrobiłam sobie z potrzeby letnio - odzieżowej ;) Schemat krawatki pochodzi z bloga http://miracolopiccolo.blogspot.com/.



 

















A ta bransoletka to zupełnie nie planowany twór. Robiąc koralikowe zakupy wpadł mi w oko ten cudny wrzosowy odcień z lekkim złotym blaskiem i musiałam sobie coś z tego zrobić ;)
 

 




 




Bardzo czekałam na lato i słoneczko, ale już dość! Jesieni - przybywaj!

10 września 2013

Jeszcze zaległe

Dziś w ramach porządków na komórce znalazłam zdjęcia nie prezentowanych dotychczas wytworów. Zatem czym prędzej zamieszczam ;)  Kuleczko - zawieszka Toho 11/0.

 





I dwa komplety. Oba z Toho 8/0. Ten mi się jakiś taki miętowy wydaje... ;)











Drugi natomiast - biała klasyka. Nawet by na ślubny pasował.









Zdjęcia niestety baaardzo komórkowej jakości, ale tylko takie mam.

A chusta... cóż - robi się nadal. Może już następnym razem będzie gotowa.

19 czerwca 2013

Zielono mi... ;)

W związku z zielonym zacznę od różowych kolczyków ;P Zieloności będą za chwilę. Rivoli 8mm fuchsia i Toho.










 



Kolejny zaległy... Naszyjnik na zamówienie do limonkowej sukienki i granatowego żakietu dla Żanety ;) Trzy rozmiary kulek oplecione Toho silver-lined cobalt i lime green.









Zawieszka z oplecionej Toho 11/0 nocy kairu. Taki eksperyment.








 Kolejna zawieszka to howlit w Toho jet i silver-lined lime green oraz fp 4mm jet.







I kolczyki z oplecionych w Toho pastylek malachitu, wykończone w kolorze miedzi.






PIOSENKA (ZNÓW WĘDRUJEMY...)


Znów wędrujemy ciepłym krajem,
malachitową łąką morza.
(Ptaki powrotne umierają
wśród pomarańczy na rozdrożach.)

Na fioletowoszarych łąkach
niebo rozpina płynność arkad.
Pejzaż w powieki miękko wsiąka,
zakrzepła sól na nagich wargach.

A wieczorami w prądach zatok
noc liże morze słodką grzywą.
Jak miękkie gruszki brzmieje lato
wiatrem sparzone jak pokrzywą.

Przed fontannami perłowymi
noc winogrona gwiazd rozdaje.
Znów wędrujemy ciepłą ziemią,
znów wędrujemy ciepłym krajem.

                                                                                       K.K. Baczyński

Jakoś tak mi chodzi po głowie ten wiersz przez ten malachit ;) Ehh... no musiałam ;)

29 maja 2013

Nie do końca ;(

Zaprzyjaźniam się z igłą ostatnio bardziej niż z szydełkiem. Odkąd obszyłam pierwsze rivoli - nie mogę się oderwać od szycia koralików ;) Na podstawie tego tutoriala powstał taki oto medalion.










Zrobiłam go z czarnych szklanych koralików 8 mm, superduo jet, fire polish jet 4 mm oraz toho 11/0 i 8/0 w kolorze (musicie mi uwierzyć na słowo, bo kompletnie tego na zdjęciu nie widać) higher metallic dragonfly.
Niedługo się nim jednak nacieszyłam, bo ponosiłam go pół dnia i pękła żyłka, którą go szyłam. Nie pozostaje mi nic innego jak zainwestować w nici nymo, albo one-g, bo nie chcę więcej takich niespodzianek.


Z kompletu, który udało mi się wreszcie ukończyć jestem za to zupełnie zadowolona ;) Cały z toho 8/0 silver-lined rosaline zgodnie z życzeniem obecnej Właścicielki.





Miłego długiego weekendu!